Waldemar Malak

Galeria Wspólna | „Nie oszukuję. Nie kokietuję. Nie wymyślam”- Waldemar Malak

Zapraszamy na wernisaż wystawy malarstwa i rysunku Waldemara Malaka. Tytułowa deklaracja to fragment spontanicznej wypowiedzi samego autora, którą postanowiłyśmy potraktować jako ciekawą perspektywę spojrzenia na jego sztukę – nieoczywistą, a przez to niełatwą w odbiorze, lecz w gruncie rzeczy bardzo intuicyjną i prawdziwą.

Waldemar Malak prezentuje w Galerii Wspólnej najnowsze prace powstałe w 2020 i 2021 roku. Jest to seria malarska – zbliżone do abstrakcji martwe natury, utrzymane w charakterystycznej dla niego stylistyce, opartej na barwnych kontrastach. Na nich zasadza się także metoda wykonywania syntetycznych rysunków, także prezentowanych na niniejszej wystawie. Pod względem treściowym jest to zupełnie nowy projekt, o którym tak pisze sam autor:

„Teraz mam wrażenie, że wszystko jest nawarstwione, zmieszane, nie do końca klarowne i nie możliwe do uporządkowania. [Martwe natury] z przyczyn osobistych są one dla mnie nawet tematem vanitas. Jeśli zatem pomyślimy o tego rodzaju martwej naturze jako o swoistym „still life”, to jedynie ludzie stanowią pewną odpowiedź – nadzieję, stąd też rysunki wykonywane przeze mnie z natury. Są to szybkie szkice markerem, farbą (niewielkie formaty) wykonywane np. w czasie moich podróży (szkice z Edinburgha), lub akty i szkice postaci z pracowni.

Mój tata miał kiedyś taki mały warsztat, właściwie warsztacik i składzik narzędzi i różnych części. Trochę się wszyscy śmiali z tego zbieractwa, ale kiedy ktoś potrzebował jakiejś śrubki, podkładki, kolanka lub narzędzia, szło się do niego i zawsze poratował, zawsze coś znalazł.

Dziś ten warsztat został taki, jaki kiedyś. Wchodzisz i widzisz pozawieszane na ścianie klucze, wiertła stare, a nawet jedno jeszcze nowe, nierozpakowane. Na warsztacie metalowa; dziś używa się tylko takich z plastiku, skrzynka na narzędzia. Pod grubym blatem stołu wsunięte szuflady. Otwierasz, a w jednej same metalowe kolanka i mufy do wody, w drugiej pilniki, śrubokręty, młotki. Największe wrażenie robią wygładzone uchwyty tych narzędzi; biorę jeden do ręki. Całość jeszcze teraz przez chwilę robi wrażenie celowo stworzonego zbioru. Na metalowej skrzynce moja mama zostawiła plastikowy używany już, ale jeszcze dobry znicz z plastiku w kolorze lilaróż.

Kiedy jestem w nowym miejscu, uwielbiam patrzeć na ludzi. Myślę, kim są, czym się mogą zajmować, kim byli ich rodzice, dziadkowie. Dlaczego spotykam ich właśnie w tym miejscu, gdzie ja jestem teraz. Zachwycam się ich urodą, różnorodnością. Lubię wykonywać wtedy szybkie szkice postaci. Dla mnie czarno-biały szkic wystarcza w obrazowaniu człowieka, zaznaczam najważniejsze cechy i charakterystyczny ruch postaci, kolor jest tutaj zbędny. Kolor niepotrzebnie włączałby postaci w zbiór barwnych przedmiotów. Przedmioty to świat mieniących się kolorami, ale identycznych i w gruncie rzeczy martwych obiektów. Rysunki ludzi są odwrotnością tej zasady, może dlatego, że ludzie obdarzeni są osobowością, charakterem, dlatego np. powiedzenie „auto z duszą” jest według mnie nadużyciem. Przedmioty mogą nieraz sprawiać wrażenie, że też posiadają te ludzkie przymioty, głównie, jeśli jest ich więcej w jednym miejscu. Takie zbiory przedmiotów mogą nieść jakąś treść – informację, wspomnienie. Zmiana choćby jednego elementu w takim układzie może zagubić jego pierwotny sens. Przykładem mogą być sklepy z używanymi sprzętami, ubraniami, lombardy. Zawierają one przedmioty, których sensy są odległe, nie tworzą jednej historii. Nieraz tylko przypadkowo mogą sugerować jakiś znajomy obraz na zasadzie pareidoli, ale to przecież tylko złudzenie”.

wystawa czynna do 20 sierpnia

1|07|2021, g. 19.00

Galeria Wspólna
ul. Batorego 1/3